szczerze? najlepszą i najmniej kaloryczną kolacją jest nie jedzenie poważnie, tak trzeba ćwiczyć silną wolę a oprócz tego na kolację nadaje się dieta raw, czyli wszystko surowe (najlepiej same owoce albo warzywa)
poniewaz do dietowania namowilam takze mojego meza, to czesto musimy przechodzic na zywieniowe kompromisy i u nas standardem na kolacje powoli staje sie niskotluszczowy twarozek, a ze nareszcie mamy wiosne, to upycham do tegoz twarozku swieze rzodkiewki, szczypiorek, ogorka (albo pomidora) i cebulke, a calosc lacze jogurtem naturalnym. Ach no i chleb razowy albo bulki zytnie polecam, bo pyszne!